„Z wiejskiej chaty…….czyli o żarnach .”

Gdy weźmiesz do ręki kłosy pełne ziarna,

Wiedz, że je zrodziła polska ziemia czarna.

Która od zarania wydaje te plony,

Pocięta skibami w przeróżne zagony.

 

  Młynarstwo wiejskie stanowiło dział rzemiosła, które było nierozerwalnie związane z codziennym funkcjonowaniem dawnej wsi polskiej.  Do obróbki zboża wykorzystywano żarna oraz zespoły urządzeń znajdujących się w młynach i wiatrakach. Najstarszą metodą przetwórczą było prażenie. Pierwotnie proces ten odbywał się na płaskich kamieniach, później na talerzach-podkładkach. Z innych znanych sposobów prażenia wymienia się także przetaczanie po ziarnie rozgrzanych kamieni, pieczenie ziarna w piecach chlebowych, a nawet przez podkładanie ognia pod źdźbła. Świeżo wyprażone ziarna były często spożywane bezpośrednio lub wykorzystywane do dalszego mielenia. Na wsi lubelskiej najczęściej mąkę otrzymywano przez rozcieranie zboża na żarnach. Przez wiele tysięcy lat używano do tego celu nieckowatych urządzeń z rozcieraczem, które z czasem zostały zastąpione przez żarna rotacyjne. Składały się one z nieruchomego kamienia dolnego i obrotowego górnego, nazywanego biegunem. W XVIII wieku uzupełniono je o nowe elementy w postaci paprzycy, wrzeciona oraz długiej żerdki ułatwiającej obracanie bieguna. Te udoskonalenia pozwoliły na pozyskiwanie mąki o różnej grubości. Rozwój młynarstwa na przełomie XIX i XX wieku, spowodował, że wykorzystanie żaren do produkcji mąki przestało być opłacalne. Mechanicznie poruszana maszyneria młynów i wiatraków nie tylko znacznie ułatwiła pracę zwiększając jej wydajność, ale i pozwoliła na dokładniejszą obróbkę surowca i uzyskanie produktu lepszej jakości. W okresie I i II wojny światowej jak również długo po młyny pracowały głównie na potrzeby wojska. Żarna ponownie powróciły do łask. Mielone na żarnach zboże ratowało często mieszkańców wsi od śmierci głodowej. Nasze żarna znajdujące się w sali regionalnej pochodzą najprawdopodobniej z pierwszej połowy XX w.  Jest to jeden z najcenniejszych eksponatów w naszych zbiorach.

 

W. Pióro

E. Zieńko