Z wiejskiej chaty czyli... o pieczeniu chleba

Chleba chcę,

Lecz i wiedzieć mi się godzi,

Z czego też to chleb się rodzi…

 

Po żniwach przychodził czas kiedy należało wypróbować wypieki z nowo zebranego ziarna. Pierwotnie aby uzyskać mąkę mielono ziarno domowym sposobem – w żarnach. Z tak otrzymanej mąki wypiekano tzw. podpłomyki lub inne placki podobne do chleba. Wypiek chleba to bardziej złożona czynność. Warto nadmienić, iż jeszcze kilkadziesiąt lat temu chleb wypiekano praktycznie w każdym domu, a każda gospodyni piekła go według własnej receptury przekazywanej z pokolenia na pokolenie. Tym samym sprawdzało się stare powiedzenie „z każdego pieca inaczej chleb smakuje”.
Piec do pieczenia chleba był niemalże w każdym obejściu. Proces pieczenia chleba rozpoczynał się od przesiania żytniej mąki. Mąkę przesiewano w specjalne, drewniane, podłużne, przeznaczone do tego celu naczynie nazywane nieckami. Tak przygotowana mąka musiała się „wygrzać”, szczególnie było to ważne w chłodnie dni. Oprócz mąki podstawowym składnikiem niezbędnym do wypieku chleba był zaczyn. Zaczyn nadaje odpowiedni smak i naturalny zakwas chlebowi. Zaczyn uzyskiwano dwoma sposobami: bądź to z kwasu chlebowego który musiał odstać w odpowiednich warunkach określony czas i uzyskać odpowiednią konsystencję, bądź z resztek przechowanego w odpowiednich warunkach ciasta chlebowego z poprzedniego wypieku. Tak przygotowany zaczyn pozostawiano na noc w ciepłym miejscu, dodatkowo okrywając dzieżę np. kocem. Oprócz tego do zaczynu dodawano część mąki, sól i drożdże rozpuszczone uprzednio w ciepłym mleku. Wszystkie te składniki łączono ze sobą. Do tego celu służyła dzieża czyli drewniane, okrągłe naczynie o wysokich ścianach. Dzieża z reguły zwężała się ku górze i była opasana dwoma metalowymi obręczami. Zwężenie dzieży służyło do uszczelnienia rozsychających się desek z których była zbudowana, przez przemieszczanie obręczy w szerszą stronę dzieży – do dołu.

Cdn.

W. Pióro

E. Zieńko