XIV Ogólnopolski Tydzień Czytania -Cała Polska i Tarnawatka czyta w bibliotekach!
Sztuka czytania ma ogromne znaczenie dla rozwoju cywilizacji i kultury. Przez wieki książki były najważniejszym środkiem przekazywania wiedzy z pokolenia na pokolenie. Zawsze czytanie traktujmy jak kontakt z myślami innych ludzi zarówno żyjących współcześnie jak i tych, którzy już odeszli. Lektura uczy samodzielnego myślenia i lepszego rozumienia rzeczywistości. Książka dostarcza nam wzruszeń, kształtuję wrażliwość, postawy. Systematyczne czytanie rozbudza głód wiedzy i wyrabia nawyk obcowania z książką przez całe życie.
Czytanie nie jest czynnością łatwą. Wymaga skupienia i dużego wysiłku intelektualnego, ale też korzyści z niego płynące są ogromne. Trzeba czytać stale, systematycznie, ciągle ćwiczyć tę umiejętność. Czytajmy dla własnej satysfakcji, dla własnego rozwoju, żeby wiedzieć więcej i być mądrzejszym. XIV Ogólnopolski Tydzień Czytania ma na celu poszerzać grono miłośników książek. W tym roku obchody trwały od 30 maja do 6 czerwca. W naszej bibliotece odbywały się dyskusyjne spotkania czytelnicze, wspólne czytanie, gry czytelnicze, zgaduj -zgadule. Spotkanie pod hasłem "Cała Polska i klasa IV czyta w bibliotekach" upłynęło w bardzo miłej atmosferze. Przedstawiłam dzieciom pozytywne strony czytania książek, zachęcałam do odwiedzania biblioteki i uczestniczenia podczas wakacji w różnych zajęciach czytelniczych. Następnie czytaliśmy "Poradnik hodowcy aniołów "Grzegorza Kasdepke. Wspólnie tworzyliśmy listę wymarzonych książek, które mamy okazję pozyskać do biblioteki. W Polsce po raz pierwszy organizowano Noc Bibliotek a my na razie uruchomiliśmy wyobraźnię. Poznajcie ciekawą wizję Anny Palak z kl. IV.
Opowiadanie, którego akcja toczy się w bibliotece.
„Tam , gdzie byłam, coś widziałam,
Co nie mieści się w głowie.
O szczegółach tej przygody
Ta historia wam opowie.”
Poznacie dziś historię pewnej zwyczajnej szkolnej biblioteki. Zazwyczaj wtedy, gdy przebywa w niej pani bibliotekarka, przychodzą uczniowie, by wybrać sobie książkę, szkolne korytarze tętnią życiem i hałasem. Półki założone są ciasno książkami z pięknymi kolorowymi okładkami, każda ma swój numerek, posegregowane są według alfabetu. Na pozór nic nadzwyczajnego, ot nasza szkolna, zaprzyjaźniona biblioteka. Dopiero gdy cichnie gwar w klasach i na korytarzach, kiedy milknie dźwięk dzwonka nawołującego do działania, gdy pani woźna posprząta cały bałagan a pani bibliotekarka przekręci klucz w drzwiach biblioteki, wtedy nasza czytelnia staje się niezwykłym miejscem.
Cisza otacza wokół wnętrze szkoły, by następnego dnia znów tętnić życiem.
Kiedy byłam małą dziewczynką, mama zostawiała mnie pod opieka babci. Pamiętam, jak brała mnie na kolana i czytała mi piękne bajeczki dla dzieci. Mówiła wtedy: „Wiesz wnusiu, że bohaterowie tych opowieści żyją naprawdę?”
Pomyślałam sobie, że opowiada bajki. Po pewnym czasie postanowiłam sama się przekonać, czy miała rację, czy mówiła mi prawdę.
Będąc kiedyś w bibliotece, skorzystałam z chwili nieuwagi naszej pani i ukryłam się szybciutko za jedną z półek. Poczekałam tam do zamknięcia szkoły. Byłam taka ciekawa, co się wydarzy w nocy.
Czekałam i czekałam. Słyszałam tylko przerażającą ciszę i głośne ,regularne uspokajające bicie mojego serca. Gdy już myślałam, że babcia sobie ze mnie najzwyczajniej zażartowała, usłyszałam dziwny odgłos-jakby zwielokrotniony cichy szelest papieru. Spośród stojących przede mną książek wychylał się drewniany, długi nos Pinokia. Już miałam krzyknąć, że spadnie z półki, lecz powstrzymałam się w ostatniej chwili. To dopiero wystraszyłoby małego pajacyka i zakończyłoby przygodę. Nabrałam powietrza i cichutko czekałam na dalszy ciąg wydarzeń. Jako druga do Pinokia dołączyła Alicja z Krainy Czarów. Nie wierzyłam własnym oczom. Ujęła dłoń pajacyka i zaczęła tańczyć w takt pięknej melodii, która płynęła z książki o zaczarowanym fortepianie. Usłyszawszy tę piękną melodię, bohaterowie innych książek zaczęli wychodzić ze środka. Czerwony Kapturek z mamą, nawet wilk z babcią, Kubuś Puchatek z Prosiaczkiem, wszyscy tupali nogami do rytmu.
Charlie przyniósł z Fabryki Czekolady Willego Wonki mnóstwo słodkości i poczęstował nimi bajkowe postacie. Zaczęła się zabawa. Wszyscy się cieszyli. Byli tacy szczęśliwi. Nie mogłam oderwać wzroku od czegoś, co do tej pory mogło tylko się dziać w mojej wyobraźni. Zabawa trwała do rana, do momentu, gdy rozległ się pierwszy dzwonek. Wtedy cichutko na paluszkach każdy wrócił do swojej bajki i znowu zapadła cisza.
Gdy wyszłam z ukrycia, coś błyszczącego ujrzałam pod krzesełkiem. Podeszłam i podniosłam mały, złoty bucik, który prawdopodobnie zgubił Kopciuszek śpieszący się do swojej książki. Gdy trzymałam go w rękach, byłam pewna, że wszystko, co widziałam, było rzeczywistością, a nie snem o pięknych postaciach i pięknym balu i o mnie pomiędzy półkami z książkami.
Nigdy nie zapomnę obrazu jakby zaczarowanej biblioteki, która budzi się do życia. Pani bibliotekarka otworzyła drzwi i wszystko stało się znowu zwyczajne a ja po cichutku skradałam się do wyjścia.
Uwierzcie i przeżyjcie to sami.
