poniedziałek 04 Maj 2026

Szukaj

Z wiejskiej chaty czyli..... o pieczeniu chleba. Cz. II

Patrzcie, ile rąk potrzeba,

Aby mieć kawałek chleba.

 

Tak przygotowany zaczyn odstawiano w ciepłe miejsce, najczęściej dodatkowo owijając dzieżkę kocem. Gdy drożdże w zaczynie się „ruszyły”, dodawano pozostałą część mąki, wody i wyrabiano ręcznie ciasto. Było to zajęcie tylko na pozór łatwe, a w rzeczywistości wymagające włożenia weń wiele siły fizycznej. Ciasto musiało być wyrabiane tak długo, aż samo „odchodziło” od ręki wyrabiającej je osoby. Tak wyrobione w dzieży ciasto było znowu odstawiane w ciepłe miejsce, a dzieża okręcana kocem lub wstawiana w pierzynę. Wyrobione ciasto musiało „odpocząć” i odpowiednio wyrosnąć. Z wyrośniętego ciasta formowano bochenki i przekładano je do specjalnych, wyplatanych, okrągłych koszyczków zwanych koszatkami. Koszyczki te musiały być wysypane mąką aby bochenek można było później łatwiej z niego wyjąć. Tak uformowane bochenki, ułożone w koszyczkach znowu odstawiano w ciepłe miejsce aby wyrosły. W międzyczasie gospodyni lub gospodarz palił w piecu chlebowym. Piec taki opalano specjalnym, długim drewnem. Gdy piec miał już odpowiednią temperaturę, wygarniano kijem z poprzeczną deseczką na końcu (tzw. „kosiorem”) żarzący się w nim węgiel drzewny i niedopalone drewno, a następnie mokrą szmatą umieszczoną na końcu długiego kija, a więc tzw. „pomiotem”, wymiatano resztki węgli z pieca. W ten sposób przygotowywano piec na umieszczenie w nim bochenków. Uformowane bochenki znajdujące się w koszyczkach, sprawnym ruchem ręki przerzucano na specjalną drewnianą łopatę chlebową o długim kiju, wcześniej posypaną mąką (tak aby chleb mógł się z niej łatwiej zsunąć). Gdy bochenek już znajdował się na łopacie, obmywano go w wodą przy użyciu miotełki zrobionej z reguły z gęsich lub kaczych piór. Czyniono na nim znak krzyża i wsuwano do pieca, gdzie znów sprawnym ruchem zsuwano go z łopaty. Tak kolejno postępowano z kolejnymi bochenkami układając je w piecu tak aby w trakcie pieczenia się ze sobą nie posklejały. Z racji tego, iż tył pieca zawsze nagrzewał się bardziej niż przód, w połowie czasu pieczenia chleba bochenki były były zamieniane miejscami przy użyciu łopaty. Gdy chleb był już upieczony wyjmowano go z pieca łopatą, obmywano ponownie jego wierzch wodą przy użyciu pędzelka z piór, układano na ławie lub stole i przykrywano czystym prześcieradłem i kocem. Zabieg ten miał na celu spowodowanie tego, aby bochenki jak najwolniej stygły, a w efekcie aby nie „odeszła” górna skórka chleba od reszty. Tak upieczonych chleb zachowywał świeżość nawet przez tydzień czasu, nie kruszył się, a kto choć raz go spróbował, zapamięta jego smak do końca życia… Oczywiście przed ukrojeniem pierwszej kromki na bochenku czyniono nożem znak krzyża. Z reguły przy okazji pieczenia chleba gospodyni robiła także kilka drożdżowych placków z kruszonką lub „zawijańców” z dżemem które były pieczone w piecu po wyjęciu chleba, gdy temperatura była już niższa – odpowiednia do pieczenia ciast.

W. Pióro

E. Zieńko

BIP

Imieniny

Dzisiaj jest
Poniedziałek
4 maja 2026
Imieniny obchodzą
Florian, Grzegorz, January, Michał, Monika, Paulin, Strzeżywoj
Do końca roku zostało
242 dni

Galeria

Warto odwiedzić

Statystyki

036953319
Dzisiaj
Wczoraj
Ten Tydzień
Tydzień temu
Ten Miesiąc
Poprzedni Miesiąc
Razem
5379
34974
40353
36671085
107745
880928
36953319

Twój IP: 185.191.171.6
Server Time: 2026-05-04 10:35:50

Gościmy

Odwiedza nas 121 gości oraz 0 użytkowników.

Deklaracja dostępności