
Podstawową zasadą, wedle której budowano oraz wyposażano wiejską chałupę była funkcjonalność. I chociaż dawni mieszkańcy wsi nie znali samego pojęcia „funkcjonalność” to doskonale realizowali tę zasadę w praktyce. Każdy sprzęt i przedmiot miały swoje uzasadnione potrzebą miejsce w przestrzeni mieszkalnej, a poszczególne pomieszczenia służyły konkretnym celom.
Wraz ze zmianami cywilizacyjnymi oraz podnoszeniem się stopy życiowej polskiej wsi pojawiła się możliwość, a co za tym idzie potrzeba uzupełnienia surowego wnętrza elementami dekoracyjnymi- najpierw o zdecydowanie sakralnym charakterze, później coraz częściej nawiązującymi do formy i tematyki świeckiej.
Zdobnictwo wnętrz domowych na Lubelszczyźnie było, w porównaniu z bogatszymi regionami kraju, późne i stosunkowo ubogie.
Najwcześniej, bo pod koniec XIX wieku pojawiły się w izbach przedmioty kultowe- przede wszystkim ze względu na ich rolę ochrony domostwa i potrzebę stworzenia osobistej strefy sacrum. Najbardziej reprezentacyjną rolę pełniły tzw. święte obrazy- zawieszane rzędem na dłuższej, znajdującej się na wprost wejścia ścianie stanowiły specyficzną galerię wizerunków Pana Jezusa, Matki Boskiej, Świętej Rodziny, najpopularniejszych na danym terenie świętych. Wzrost upowszechnienia tych drukowanych na papierze obrazów- oleodruków przypada na naszym terenie na I połowę XX wieku, a do najbardziej znanych przedstawień zaliczyć można „Niepokalane Serce Marii” oraz „Serce Jezusa”. Ich powtarzające się i modyfikowane wersje dotrwały w wielu domach do późnych lat II poł. XX wieku. Wśród reprodukcji litograficznych, już po I w. św. znalazły się większe obrazy o wydłużonym, poziomym kształcie, tzw. formacie ręcznikowym. Zazwyczaj zawieszane były nad łóżkami w dodatkowych izbach pełniących rolę sypialni. Nad spokojnym snem gospodarzy czuwali Święta Rodzina, Chrystus czy też Matka Boska w otoczeniu aniołów.
Obrazy nabywano najczęściej w miejscach kultu, np. podczas pielgrzymek do Częstochowy, Radecznicy czy Leżajska; handlowano też nimi na odpustach.
Po II w. św. w chałupach pojawiły się oleodruki o tematyce świeckiej- sceny rodzajowe, myśliwskie, krajobrazy z osławionymi jeleniami na rykowisku, tzw. landszafty. Swoje miejsce na ścianach znalazły też malowane lub haftowane makatki.
Ciekawymi przykładami obrazów, podnoszącymi prestiż i upamiętniającymi ważne wydarzenia rodzinne były monidła. Były to portrety ślubne małżonków- powiększane i drukowane na matowym papierze czarno- białe fotografie były następnie podkolorowywane. Nienaturalnie czerwone usta, niebieskie lub brązowe oczy, przesadnie wyostrzane rysy tworzyły charakterystyczny, niekiedy wręcz nienaturalny wizerunek małżonków.
Jeszcze do niedawna tego typu przedmioty dekoracyjne, powielane w dużych ilościach i nie posiadające wartości artystycznej określano mianem kiczu; wiele z nich uległo zniszczeniu lub zapomnieniu w zakamarkach strychów. Dzisiaj oleodruki, monidła i makatki wracają do łask, prezentując wartość sentymentalną i historyczną, a niekiedy stając się lubianymi i hołubionymi pamiątkami rodzinnymi.
Do niedawna w naszych zbiorach znajdowały się dwa niewielkie oleodruki. Dzięki uprzejmości p. T. Bartoszyk i p. E. Bielak nasza Izba Regionalna wzbogaciła się o kolejna dwa obrazy. Jeden z nich przedstawia św. Agatę, na pamiątkę której 5 lutego w kościołach święci się chleb, sól i wodę, które miały- a jakże- chronić domostwo przed klęskami żywiołowymi, szczególnie ogniem. Niech więc nadal „Chleb i sól św. Agaty od ognia strzeże chaty”.
Wiesława Pióro
Ewa Zieńko