48 lat temu zginął absolutny wirtuoz fortepianu, Mieczysław Kosz, który został pochowany na cmentarzu w Tarnawatce.
Żył tylko 29 lat. Trwa pamięć o nim i jego muzyce.
Aby uczcić jego pamięć, zapaliliśmy symboliczne znicze na jego grobie i zanieśliśmy kwiaty. Za tydzień zostanie rozstrzygnięty Gminny Konkurs "Napisz list do rodaka". Już dziś poznajmy jeden z 19 listów, które wpłynęły.
Małgorzata Knafel
Tarnawatka, 18 kwietnia 2021 roku
Szanowny Panie Mieczysławie!
Na wstępnie mojego listu pragnę Pana serdecznie pozdrowić. Chcę również zapewnić, że ciągle o Panu pamiętamy i jest pan wiecznie żywy w naszej pamięci. Szczególnie zapadł mi w pamięć utwór „Pytanie”. Jest to zdecydowanie moja ulubiona kompozycja. Dlaczego? Nie umiem tego wytłumaczyć. Gdy jej słucham , mam wrażenie , jakby utwór o coś pytał. I to mi się najbardziej podoba. Muzyka jest bez słów a jednak o coś pyta.
Pana postać przybliżyło mi przedstawienie pt. "Spotkanie z geniuszem Mieczysława Kosza", w reżyserii Małgorzaty Knafel, które odbyło się 10 grudnia 2019 roku w naszej szkole w Tarnawatce. Był to dzień konkursu wiedzy o regionie. Co ciekawe, w tym przedstawieniu brał udział Pana krewny - Kacper Kosz – który wcielił się w Pana rolę. Karol Tyrka był prezenterem, Natalia Dudek -rozmówczynią, której rozpoznał Pan kolor oczu i włosów po dotknięciu dłoni.
Przedstawienie opowiadało o pana życiu, braku akceptacji ze strony ojca, bezwarunkowej miłość matki, genialności oraz ponadprzeciętnych zdolnościach (pomimo niepełnosprawności, czyli o braku widzenia). Mnie najbardziej zaciekawiły prześladowania w PRL-u za granie jazzu, ponieważ nie spotkałam się z tym, żeby kogoś prześladować za robienie tego, co się kocha. Samotność, tajemnicza tragiczna śmierć 31 maja 1973 roku w Warszawie nie zostały pominięte. Trudne życie i pana genialna twórczość zostały przedstawione w doskonały sposób.
Moim zdaniem gra aktorów nie była zła, jak na to, że nimi nie są. Kacper Kosz świetnie wcielił się w rolę osoby niewidomej. Można by było popracować troszkę nad intonacją wymawianych kwestii. Karol Tyrka, czyli narrator bardzo dobrze czytał i wyraźnie mówił. Scenografia była skromna. Składały się na nią; drewniane krzesło oraz stolik, na którym stał starodawny telefon przewodowy. Za stolikiem widniała granatowa, przenośna ścianka udekorowana symboliczną klawiaturą fortepianu. Podczas przedstawienia wysłuchaliśmy kilku pana utworów. Między innymi „Yesterday”. Nie ukrywam, że potem stał się jednym z moich ulubionych. Całokształt i zamysł był spójny. Wszystko było zrozumiałe, ale skłaniało też do refleksji. Scenariusz został dobrze napisany. Zawierał piękny opis sytuacji i przemyślane zdania.
Uważam, że Pana muzyka to nie tylko kilka nut zagranych na instrumencie. Pana muzyka oddaje Pana emocje. Myślę, że nie da się zobaczyć pytania, a jednak pan je widział i oddał za pomocą dźwięków. Bardzo żałuję , że nie poznałam pana osobiście. Od ósmego roku życia gram na pianinie w szkole muzycznej, ale przez te siedem lat ( bo teraz mam 15 ) nie grałam jazzu. Mam nadzieję , że kiedyś dorosnę do tego gatunku , ponieważ jeszcze nie za bardzo mam to wyczucie, jeżeli chodzi o improwizację.
W dzisiejszych czasach większość ludzi nie widzi nic innego poza telefonami. Technologia się rozwinęła. Telefon nie służy już tylko do dzwonienia. Jest bezprzewodowy. Szczególnie młodzi ludzie popadają w uzależnienia przez gry i telefony. To trochę tak jakbyśmy byli niewidomi. Nie dostrzegamy piękna natury. Uważam , że świat nie idzie wcale w dobrą stronę. Panuje tutaj tak zwana znieczulica Większość życia toczy się online. Świat ogarnęła pandemia koronawirusa. Jest to wirus, przez którego jeż rok siedzimy w zamknięci w domach. Sytuacja jest o tyle przykra , że sporo ludzi zmarło przez niego. Dziś miałby pan 77 lat i zostałby Pan poddany szczenieniu przeciwko koronawirusowi. Wszyscy chodzą w maseczkach a dzieci uczą się przez komputer.
Pana historia dużo mnie nauczyła. Już nie widzę tak jak dawniej. Muszę nosić okulary, żeby wyraźnie widzieć i mój wzrok się pogarsza. Pomimo tego, zaczęłam dostrzegać więcej rzeczy. Myślę, że nauczyłam się widzieć od nowa. Mam wrażenie, że wcześniej byłam niewidoma. Ale już tak jest, że człowiek docenia rzeczy, jak je traci. A najlepiej ujął to Jan Kochanowski we fraszce „Na zdrowie”
Szlachetne zdrowie,
Nikt się nie dowie,
Jako smakujesz,
Aż się zepsujesz.
Julia Iskierka 