Udała się nam sensowna wycieczka mimo, że czwarta fala pandemii kazała zmienić jej pierwotny plan. Unikaliśmy przebywania w pomieszczeniach -atrakcje czekały na otwartych rozległych przestrzeniach Parku Botanicznego Uniwersytetu Marii Curie Skłodowskiej oraz Muzeum Wsi Lubelskiej, Starego Miasta Lublina. Wyjechaliśmy optymistycznie nastawieni o godzinie 7.30.
Spacer po parku, który ma 56 lat, rozpoczęliśmy z przewodnikiem o 10:00 i pogoda nam sprzyjała. Dział Dendrologii zwany Arboretum od razu wzbudził nasz zachwyt zbiorem niezwykłych drzew, krzewów, półkrzewów i krzewinek. Jesienią nabrały pełnej krasy. Większość uczestników z upodobaniem na pamiątkę zebrała opadłe, czerwone liście klonu palmowego. W lubelskim ogrodzie botanicznym ten dział zajmuje powierzchnię 5,6 ha. Niezapomniane wrażenie sprawiła paulownia cesarska o bardzo dużych liściach. Z ginących krajowych gatunków spotkaliśmy cisa pospolitego. Wielobarwne owoce kalin, berberysów trafiły za namową pana przewodnika do naszych ust, byśmy poznali ich oryginalny smak. Wiele osób było zdziwionych -były pyszne i pełne witamin.
Następnie w grupach odwiedziliśmy pierwszą szklarnię, którą zajmuje, licząca ponad 900 gatunków i odmian, kolekcja sukulentów pochodzących z pustyń i półpustyń. Najliczniejsze były kaktusy z obu Ameryk. Nie mieściły nam się w oczach. Większość roślin wilgotnych lasów deszczowych podziwialiśmy w drugiej szklarni. Najwyższe figowce oraz araukarie, okazałe paprocie – płaskle zwane ,,łosimi rogami’’ przyciągały wzrok i trudno go było oderwać. Połączyły nas przy wyjściu rozmowy o tym, które z nich cieszą oczy w naszych domach na parapetach. Wśród uczniów i pań opiekunek odkryliśmy z radością liczne grono miłośników kaktusów i sukulentów.
Potem w Alpinarium słuchaliśmy z uwagą o gatunkach chronionych i zagrożonych polskich Karpat takich, jak parzydło leśne i pokrzyk wilcza jagoda.
Stanęliśmy z zaciekawieniem przed Dworkiem Kościuszków. W drugiej połowie XVIII w. był własnością Jana Nepomucena Kościuszki, starosty krzemienieckiego, stryja Tadeusza Kościuszki – inicjatora insurekcji w 1794 r. W czasie pierwszego pobytu na Sławinku (1774–1775) Tadeusz prawdopodobnie pomagał stryjowi w projektowaniu parku, lipowej alei wiodącej od obecnej bramy głównej do dworku.
Ścieżka zmysłów nas zauroczyła, bo gatunki silnie pachnące, takie jak lawenda wąskolistna, pelargonia, wawrzyn szlachetny, jeżówka purpurowa a także rośliny pobudzające zmysł słuchu, np.: fasola wielokwiatowa wprawiały w dobrostan.
W Dziale Roślin Użytkowych zaznaliśmy przyjemności z powodu obcowania z roślinami leczniczymi, miododajnymi, przyprawami oraz warzywami mało znanymi. Stąd długo będziemy wspominać smak listka mięty czekoladowej. Pamiętacie inne jej gatunki?
Po wywiadzie wnioskuję, że smakowała też mięta ananasowa. Pan przewodnika zachęcał do uprawy przydomowej, więc niech zapał nas wiosną nie opuści-stwórzmy ogródki ziołowe!
Popularyzujmy gatunki, które odznaczają się dużymi wartościami odżywczymi i cennymi właściwościami biologicznymi.
Wizyta w Muzeum Wsi Lubelskiej zaczęła się o godz.13.30 podziałem na dwie grupy.
Pobyt w jednym z największych skansenów w Polsce utrwalił wiedzę na temat zwyczajów, obrzędów, tradycji i codziennej pracy ludzi minionej epoki. Muzealna ekspozycja podzielona została na sektory: Wyżyna Lubelska, Roztocze, Wybraliśmy spacer po drugim, gdzie z zaskoczeniem oglądaliśmy Zagrodę z Huty Dzierążyńskiej (kawał drogi musiała być w częściach przewieziona z naszej okolicy do Lublina!), Zagrodę z Teodorówki, która prezentuje jeden z ciekawszych typów wiejskiej zabudowy drewnianej-okólnik. Dodatkową atrakcją były pasące się krowy, gęsi, kozy. Okazji do fotografowania było co nie miara!
W pełnym słońcu odwiedziliśmy miasteczko, które obejmuje plac rynkowy oraz zabudowę: zakład fryzjerski, sklep żelazny, kuchnię żydowską, pocztę, piwiarnię, dom burmistrza oraz warsztaty – kołodzieja, szewca i cholewkarza. Pamiętacie, który z nich pochodzi z Tomaszowa Lubelskiego?
Spacer po zalanym słońcem Starym Mieście od godz. 15.00 trwał aż do zniknięcia ostatnich jego promieni za malowniczymi kamienicami. Finałem był zakup pamiątek i wymienianie się wieloma wrażeniami. Wycieczka bardzo się podobała. Wróciliśmy o godzinie 19-tej zdrowi i zadowoleni do Tarnawatki.
Serdecznie dziękujemy Pani Alicji Mazur, która podjęła się organizacji wycieczki i jej wychowankom z klasy 8 a za pomysł. Opiekunami byli Pani Ewa , Pani Małgorzata Knafel, Pani Ewa Gruszka, Pani Edyta Furgała.
Małgorzata Knafel